Dołącz do czytelników
Brak wyników

Konflikty na hali

22 grudnia 2020

NR 60 (Grudzień 2020)

Zabezpieczenie produkcji przed COVID-19

93

Jak zachować ciągłość produkcji i zminimalizować straty?

Zatłoczony autobus, powrót po odwiedzinach u rodziny w Niemczech, później przesiadka i na szczęście już w domu… Tylko jakoś tak chłodno się wydawało i człowiek był podróżą zmęczony. Rano już gorączka, kaszel i duszności. Grypa! Jednak nie… 
Tak zaczęła się ta historia… Później już poszło z górki: kolejne trzy osoby zakażone wirusem Sars-CoV-2 z tego samego autobusu, wejście w życie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, zamknięte szkoły i w końcu pierwsza śmierć. Wszystko to zdarzyło się w zaledwie tydzień od wykrycia pierwszego przypadku. Najgorszy jednak był ten strach. Telewizja i internet bombardowały „potwierdzonymi” źródłami informacji. Liczby i alerty. „Kolejne 50 przypadków”. „Kolejne 100 przypadków”. Wielkopolska, Małopolska, Mazowsze, Pomorze… Ostatni bastion zdobyty 17 marca br. – pierwszy przypadek na Podlasiu, tak więc wirus dotarł już wszędzie. 
Lawina ruszyła pełną parą – lockdown i #zostańwdomu. Maseczki, rękawiczki i obostrzenia. Kolejki przed marketami, nadchodzące święta. Dramat wolnych zawodów – brak eventów, koncertów, zamknięte kina, restauracje i teatry. 
Kompanem #zostańwdomu stały się #galopująceceny środków higienicznych, a przede wszystkim preparatów do dezynfekcji. Tony ryżu, makaronów i puszek wykładanych codziennie na półki przez pracowników sklepów nienadążających za popytem na te artykuły. Dziesiątki pytań zadawanych z przekąsem przez pracowników przemysłu: „Jak to jest z tym zostawaniem w domu? Kina zamknięte, restauracje zamknięte, a do pracy jakoś trzeba chodzić”. Jednocześnie wciąż rosnący w siłę drugi obóz twierdzący, że COVID-19 nie istnieje. 
Tymczasem mamy grudzień, liczba nowych zakażeń dziennie wynosi już nie 50 czy 100 przypadków, a w porywach ponad 20 tysięcy. Kolejne wykrywane przypadki coraz bliżej nas, wśród naszych sąsiadów, rodzin czy współpracowników. Widmo ponownego „ostrego” lockdownu wiszące nad krajem. Wszystkich Świętych bez wizyt na grobach bliskich, mecze bez kibiców i spotkania przez ekrany monitorów.
W tym wszystkim był i wciąż jest menedżer produkcji, kierownik zmiany czy lider linii. Niezmiennie jest także szpaler KPI do osiągnięcia, terminy do dotrzymania i zespół, który oczekuje, że kierujący nim wie, co robi.
Pierwsze pół roku walki z epidemią pokazało, że nie jest to tak proste, jak wydawało się na początku. Zamknięcie szkół z jednej strony ograniczyło transfer wirusa, jednak zabrało część pracowników zakładów, którzy musieli zająć się swoimi dziećmi, korzystając ze specjalnie stworzonego dodatkowego zasiłku opiekuńczego. Pierwsza fala pandemii ujawniła wszystkie słabe punkty zarządzanych zespołów. Obnażyła każdy brak elastyczności i zastępowalności. Stała się nowym wyzwaniem dla menedżerów, nie tylko ze względów bezpieczeństwa, ale także optymalizacji.

POLECAMY

Stacja pierwsza

Wiedza. Edukowanie i zbieranie informacji. Prewencja
Epidemia w Europie na taką skalę jest czymś nowym i nieznanym, nie da się porównać wcześniejszych doświadczeń z ptasią czy świńską grypą. A(H1N1) w 2009 r. zostało potwierdzone w 2950 przypadkach, w naszym kraju śmierć poniosły 182 osoby. Dzisiaj mówimy o 5785 zgonach od początku pandemii Sars-CoV-2 w Polsce. 
COVID-19 uświadomił organizacjom, jak wiele muszą wiedzieć o swoich zespołach, by zapewnić im bezpieczeństwo i umożliwić sobie określenie ryzyka. Z pozoru nieistotne informacje z dnia na dzień stały się kluczową wiedzą. Wiedza o tym z kim pracownik mieszka, sposób, w jaki dojeżdża do pracy, czy z kim dzieli przerwę śniadaniową, okazały się na wagę złota.
Przygotowanie się do zareagowania na sytuację zagrożenia wymaga odpowiedniej wiedzy i rzetelnego źródła. W dobie szalejącej pandemii, dziesiątków, a może nawet setek artykułów określających prawidłowe zachowanie i zasady gwarantujące bezpieczeństwo, bardzo łatwo dać się oszukać. Stworzenie planu wdrożenia opierać się powinno na jasnych zasadach i oficjalnych wymogach instytucji odpowiedzialnych za ich tworzenie.
Podstawą zapobiegania rozprzestrzeniania się wszelkich chorób wirusowych jest świadomość. Pracownicy muszą być informowani i szkoleni z zakresu prawidłowej higieny oraz procedur obowiązujących w zakładzie. Doskonałym narzędziem transferowania informacji jest zarządzanie wizualne, wykorzystywanie tablic informacyjnych oraz tworzenie broszur. W XXI w. nie należy zapominać o mediach społecznościowych oraz o możliwościach, jakie one dają. Szczególnie młodsze pokolenia chętniej korzystają z tej formy zasięgania informacji niż z klasycznych kanałów. Nie wystarczą jednak pojedyncze akcje. Budowanie świadomości to proces, który wymaga cyklicznych impulsów. Bez odświeżania wiedzy i uświadamiania dalszej potrzeby pracy nad tematem prewencji czujność usypia. Utrata koncentracji w tak ważnych, fundamentalnych wręcz kwestiach, jak higiena i sposoby zapobiegania rozprzestrzeniania się wirusów, to już prosta droga do tego, by utracić cały wybudowany kapitał. Ogromny ciężar spoczywa na barkach zarządzających zespołami. Bez ich codziennej czujności oraz konsekwentnego wdrażania i egzekwowania ustalonych zasad nawet najlepsze procedury nie przyniosą żadnej wartości dodanej. Podstawą więc w tym trudnym czasie jest zaangażowanie całego managementu w proces kreowania kultury bezpieczeństwa w organizacji. Obecnie wdrażanie procedur to zdecydowanie za mało, choć jest pierwszym, niezbędnym krokiem w walce z epidemią. 
W tworzenie procedur wewnątrzzakładowych powinni być zaangażowani członkowie różnych działów. Gwarantuje to znalezienie optymalnych zasad, ujmujących różne aspekty, a także uwarunkowania w mikrośrodowiskach. Jednocześnie buduje też poczucie wspólnej odpowiedzialności za bezpieczeństwo oraz pozwala zaczerpnąć inspiracji oraz wiedzy bezpośrednio od pracowników. Najlepszym i najprostszym rozwiązaniem jest stworzenie komórki kryzysowej, która, spotykając się cyklicznie, może szybko reagować na zmieniające się warunki, wprowadzane obostrzenia i ewentualne problemy wynikające z nadzwyczajnej sytuacji.
Niezbędnym krokiem, który powinien zostać podjęty jako jeden z pierwszych, jest zorganizowanie kontroli osób wchodzących na teren zakładu. Nie tylko pracowników, ale także dostawców, serwisantów czy firm zewnętrznych. Głównym i podstawowym symptomem COVID-19 jest podwyższona temperatura połączona z suchym kaszlem. Na wejściu do zakładu pracy powinna się odbywać kontrola temperatury, która – choć nie jest w stanie obronić całkowicie przed ewentualnym zakażeniem – na pewno znacząco obniża ryzyko wpuszczenia na teren zakładu osoby, która ma już wyraźne objawy zakażenia. Instrukcja takiej kontroli powinna być uzupełniona o schemat działania w przypadku wykrycia niezgodności oraz listę osób, które należy powiadomić. 
Obecnie wiele firm decyduje się na zakup kamer termowizyjnych, które usprawniają proces kontrolowania temperatury, skracając czas ekspozycji i jednocześnie umożliwiając zachowanie dystansu podczas pomiaru. Takiego komfortu nie daje niestety pomiar termometrem, nawet bezdotykowym, ponieważ do uzyskania miarodajnych wyników konieczne jest zbliżenie go na odległość trzech centymetrów od skóry. Ostatnim elementem związanym z pomiarem jest weryfikacja, czy wszyscy pracownicy wchodzący na teren zakładu poddali się pomiarowi. Służyć temu mogą elektroniczne rozwiązania, połączone z systemami RCP, są jednak kosztowne i wymagają czasu do ich wdrożenia. Dobrą praktyką jest odnotowywanie w rejestrze lub na przeznaczonej do tego liście faktu przeprowadzenia takich pomiarów – tu jednak należy pamiętać o RODO i odpowiednich zgodach ze strony pracowników czy też osób odwiedzających.
Ponadto w skali globalnej konieczne jest ograniczenie wizyt osób z zewnątrz do niezbędnego minimum oraz określenie, jakie środki pozwolą nam zminimalizować ryzyko: obowiązkowa dezynfekcja rąk, nałożenie obowiązku stosowania maseczek na terenie zakładu czy też wywiad dotyczący ewentualnego kontaktu z osobą zakażoną. 
Należy tu również pamiętać o osobach, które stoją na pierwszej linii frontu, czyli portierach, sekretarkach czy ochroniarzach. Zapewnienie im odpowiedniego zabezpieczenia oraz środków do bieżącej dezynfekcji, zarówno ich samych, jak i ich środowiska pracy jest niezmiernie ważne, ponieważ stają się oni potencjalnymi roznosicielami wirusa w przypadku kontaktu z osobą zakażoną. Ponadto konieczne jest bieżące weryfikowanie ich wiedzy na temat procedur i wdrożonych zasad pod kątem aktualności i stosowania jej w praktyce. Doskonale sprawdza się test typu „tajemniczy klient” stosowany w dużych sieciach marketów. 
Innym istotnym aspektem jest zebranie danych na temat pracowników, które w sytuacji realnego zagrożenia wykrycia przypadku zakażenia wirusem Sars-CoV-2 w zakładzie pozwoli precyzyjnie określić grupę osób zagrożonych zarażaniem. I stąd prosto już do stacji nr 2…

Stacja druga

Kluczowe dane. Procedury. 
Wdrażanie i reagowanie. Dystans i higiena

Wcześniej wspominana wiedza o pracownikach dzisiaj staje się niezbędnym elementem budowania naszej strategii w dobie pracy podczas pandemii. 
Newralgiczne elementy, mające bezpośredni wpływ na
bezpieczeństwo naszych pracowników, to m.in.:

  • wspólne dojazdy do pracy;
  • szkoły, do których uczęszczają dzieci pracowników;
  • wspólne mieszkanie (dotyczy to nie tylko związków, ale także rodzin czy też pracowników firm outsourcingowych);
  • zamieszkiwanie pracownika z osobą pracującą w zawodzie z grup podwyższonego ryzyka, np. służba zdrowia, szkolnictwo.

Wiedza o powyższych elementach pomaga reagować szybko i skutecznie w przypadku potwierdzenia zakażenia u pracownika albo jego najbliższego otoczenia. 
Zakłady pracy są skupiskiem dużej liczby ludzi dzielących wspólnie zaplecza socjalne, obszary produkcyjne, trakty komunikacyjne czy powierzchnie biurowe. Pierwszy etap minimalizowania ryzyka, z którym należy się zmierzyć, to ograniczenie liczby osób przebywających na terenie zakładu. Pierwsza fala epidemii przyniosła cenną lekcję i zweryfikowała pojęcia „konieczności bycia w pracy”. Szybko okazało się, że nie tylko branża IT może z powodzeniem pracować zdalnie. Wyselekcjonowanie stanowisk pracy, które mogą zostać przeniesione z zakładu do domu to etap pierwszy.
W przypadkach kiedy praca zdalna nie jest możliwa ze względu na rodzaj wykonywanych obowiązków (trudno jest dokonywać remontu maszyny ulegającej awarii w zakładzie, będąc w domu), ciekawym rozwiązaniem jest system hybrydowy. Podział zespołów na mniejsze grupy, zamieniające się w zakładzie pracy zgodnie z ustalonym harmonogramem, pozwala utrzymać ciągłość produkcji nawet w przypadku konieczności odseparowania lub wykluczenia części pracowników z powodu kwarantanny. Możliwość pracy w systemie hybrydowym występuje tylko wtedy, kiedy dysponujemy odpowiednim zapleczem w postaci pracowników wyszkolonych i multifunkcyjnych. Kluczowa dziś okazuje się elastyczność zespołów i ich umiejętności. Bez odpowiedniego zaplecza dla stanowisk funkcyjnych, nawet najlepszy menedżer nie jest w stanie zabezpieczyć produkcji przed ewentualnym paraliżem. 
Wyodrębnienie grupy pracowników zdalnych pozwala postawić pierwszy krok na drodze do minimalizacji transferowania wirusa. Kolejny etap to analiza stanowisk roboczych, zarówno tych administracyjnych, jak i produkcyjnych. 
Odnosząc się do wytycznych, które określają zalecany dystans od 1,5 do 2 m pomiędzy pracownikami oraz czas bezpośredniej ekspozycji, możliwe jest stworzenie schematu działania. W zależności od rodzaju pracy oraz stopnia automatyzacji liczba osób w gnieździe produkcyjnym może się różnić. Dlatego nie ma jednego, dobrego sposobu, który określiłby, jak zarządzić dystansem społecznym. Najlepszym krokiem w początkowej fazie jest dokonanie pomiarów na stanowiskach roboczych i poddanie ich analizie. Wszędzie, gdzie jest to możliwe, należy w taki sposób zorganizować przestrzeń roboczą, by zachować dwumetrowy dystans pomiędzy pracownikami. W miejscach, gdzie jest to niemożliwe, dobrym rozwiązaniem są kurtyny, bariery z pleksi, które dzięki swojej transparentności pozwolą zachować stosunk...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 numerów czasopisma "Menedżer Produkcji"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Dodatkowe dokumenty do pobrania i samodzielnej edycji
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy