Dołącz do czytelników
Brak wyników

Okiem inspektora

3 lipca 2020

NR 57 (Czerwiec 2020)

Skrócenie łańcuchów dostaw – rozmowa z Suzanne Greene, kierownikiem Programu Zrównoważonych Łańcuchów Dostaw

48

Jak zmieni się świat w obliczu łańcuchów dostaw zerwanych przez światową pandemię wirusa? Czy możemy temu w jakikolwiek sposób zaradzić? JAK budować i monitorować zrównoważone, środowiskowo odpowiedzialne łańcuchy dostaw? O czym koniecznie powinien wiedzieć każdy menedżer łańcucha dostaw?

POLECAMY

Rozmowa z Suzanne Greene, kierownik Programu Zrównoważonych Łańcuchów Dostaw w Center for Transportation & Logistics w Massachusetts Institute of Technology (MIT), specjalistka od nowych metod obliczania, raportowania i kompensacji emisji dwutlenku węgla, zwiększających nasze zrozumienie wpływu tworzenia i dostarczania produktów.

Pandemia koronawirusa Sars-CoV-2 w wielu miejscach na świecie spowodowała już zerwanie niektórych łańcuchów dostaw. Czy i jak możemy temu zaradzić? 

W Centrum Transportu i Logistyki MIT przyglądamy się temu zjawisku. Pandemia postępuje bardzo szybko. Jeszcze kilka tygodni temu byliśmy pewni, że utrzymamy ciągłość dostaw, a w całym systemie nie było jeszcze widać żadnych niedoborów. Jeżeli zamawialiśmy cokolwiek online, towar wciąż był dostępny i były zapasy. Jeszcze dwa, trzy tygodnie temu w całym systemie zaopatrzenia firm znajdowały się odpowiednie rezerwy. Większe, niż moglibyśmy przypuszczać. Problem się jednak rozszerza i w dłuższej perspektywie coraz bardziej widoczne będzie, że nadchodzi czas ciężkiej próby. Pierwsi polegną mali dostawcy, znajdujący się na końcu łańcuchów dostaw. Wśród nich będą ci, którzy zaopatrują wielkie fabryki w małe części, bez których żadna produkcja nie może być kontynuowana. Z branży może zniknąć m.in. wielu poddostawców z Chin, którzy nie są w stanie realizować zamówień.

Ten problem dotyka również wielu polskich firm. Tu również są producenci zamawiający niezbędne części w Chinach. Często są to elementy wytwarzane na specjalne zamówienie. Ponieważ nie da się ich szybko zamówić gdziekolwiek indziej, nasze firmy nie mogą kontynuować swojej produkcji.

Profesor Yossi Sheffi, z którym pracuję, wskazał, że mamy do czynienia z efektem kuli śnieżnej, dlatego skutki tych zjawisk odczujemy z opóźnieniem. Według niego, wkrótce po pierwszej nadejdzie kolejna fala zamykania firm. Już teraz dotkliwe skutki odczuwają branże hotelarska i konferencyjna, które w ogóle nie są w stanie kontynuować swojej działalności. Kryzysem dotknięte zostaną również sieci dostaw żywności. To nie jest już tylko kwestia dóbr produkowanych w Chinach. 

Czy i w jaki sposób możemy naprawić zerwane łańcuchy dostaw?

Na to jest za wcześnie, ponieważ nie wiemy, co jeszcze się wydarzy, ale jestem optymistką. Łańcuchy dostaw o niskiej emisji dwutlenku węgla wymagają zmniejszania odległości, na które są transportowane towary. To oznacza więcej produktów sprzedawanych i wytwarzanych lokalnie, które w końcowym efekcie umożliwią skrócenie i ograniczenie globalnych łańcuchów dostaw. Coraz więcej firm stara się przeprojektować swoje sieci dostaw, by zyskać pewność, że uda im się otrzymać to, czego potrzebują i aby w przyszłości nie spotkać się z podobnymi zakłóceniami. Zakładam, że dojdzie do skrócenia długości łańcuchów dostaw. Jeżeli będziemy w stanie pozyskiwać niezbędne nam towary w mniejszej odległości, zredukujemy nasze potrzeby transportowe. To z kolei będzie mieć pozytywny wpływ na kwestie związane z klimatem. Tymczasem według prognozy International Transport Forum 2019 Outlook sprzed pandemii, transport ładunków w ciągu nadchodzących 30 lat miał się podwoić, a liczba firm potroić. Nagła zmiana i zakłócenia, które pojawiły się w ostatnich tygodniach, całkowicie zmienią nasze dotychczasowe działania. Sytuacja jest tak dynamiczna, że będzie wymagać od nas wymyślenia wszystkiego całkowicie od podstaw. Wierzę, że jesteśmy w stanie to zrobić. Z drugiej strony, czyż nie tego właśnie potrzebowaliśmy, aby powstrzymać zmiany klimatyczne? Będziemy musieli zacząć wszystko od nowa.

Jednym z problemów, które nadeszły wraz z pojawieniem się koronawirusa Sars-CoV-2 są łańcuchy dostaw żywności, zwłaszcza do wielkopowierzchniowych sklepów. Sieci handlowe nie były przygotowane na to, że klienci zaczną w hurtowych ilościach, masowo, kupować mięso, makaron i papier toaletowy, a to dopiero początek…

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, co będzie dalej. Musimy poważnie przemyśleć sposoby prowadzenia biznesu. W normalnych warunkach firmy muszą minimalizować ryzyko i nim zarządzać. Teraz zostały narażone na potężne niebezpieczeństwo, którym może okazać się nie tylko pierwsza, ale i druga fala zachorowań, która według prognoz może nadejść w drugiej połowie roku. Przedsiębiorstwa muszą do tego czasu zbudować odporne na te warunki łańcuchy dostaw. Niestety, obawiam się, że możemy mieć do czynienia z efektem kuli śnieżnej, związanym z emisjami. Gdy ekonomia znów się podniesie, prawdopodobnie zaczniemy masowo importować towary z Chin. Zakładam, że w tej sytuacji nikt nie będzie chciał czekać, aż towary dotrą w ciągu sześciu tygodni statkiem, i masowo zaczniemy wykorzystywać transport lotniczy. Tak dzieje się w sytuacji, gdy trzeba działać pod presją wywiązania się z kontraktów, zdobycia towarów, a w efekcie – zarobienia pieniędzy. To z kolei może mieć negatywny wpływ na emisję CO2. Obawiam się, że mógłby wówczas nastąpić ich drastyczny wzrost, a przeprojektowanie sieci dostaw pochłonie jeszcze więcej czasu. Reasumując, krótkoterminowo może dojść do gwałtownego wzrostu emisji. Długofalowo jednak może dojść do przeprojektowania łańcuchów dostaw, skutkującego obniżeniem ilości szkodliwych substancji. Dlatego mogą również być pozytywne efekty tych zmian.

A jakich zmian możemy się potencjalnie spodziewać w nadchodzących miesiącach i latach?

Jeszcze przed rozpoczęciem pandemii widoczny był trend migracji przemysłu z Chin do Wietnamu i wielu innych krajów Azji Południowo-Wschodniej. Teraz te zmiany z pewnością jeszcze bardziej przyspieszą. 

Centrum Transportu i Logistyki MIT od 2018 r. prowadzi program dotyczący zrównoważonych łańcuchów dostaw. Jakie są jego założenia i jakie do tej pory podjęliście działania?

Nad zagadnieniami związanymi ze zrównoważonym transportem pracujemy od ponad dekady, ale dopiero niedawno stał się on naprawdę ważnym tematem. W naszym centrum pracuje ok. 100 osób, wśród nich m.in. eksperci od logistyki, ciężkiego transportu i emisji. Postanowiliśmy pracować razem i połączyliśmy w całość wiele mniejszych projektów, by móc działać strategicznie. Tak narodził się Program Zrównoważonych Łańcuchów Dostaw (Sustainable Supply Chains Program), będący inicjatywą całego naszego centrum. Moim zadaniem jest wdrażanie tych rozwiązań i rozszerzanie badań nad nimi. 
To ważny obszar tematyczny i obecnie jest na niego ogromne zapotrzebowanie. Wielu naszych studentów, którzy rozpoczynają naukę w MIT, jest bardzo zaangażowanych w działania na rzecz redukcji zanieczyszczeń. Chcą mieć pozytywny wpływ na świat i rozumieją, jak ważną rolę odgrywa zrównoważenie. Pomagamy w poprawianiu wyników i prowadzimy badania. Nasze działania krystalizują się wokół tematów związanych ze zrównoważeniem w łańcuchach dostaw i logistyce. 

Identyfikujecie miejsca, które są źródłami największych emisji w łańcuchach dostaw?

Tak, pokazujemy, w jaki sposób je mierzyć oraz jakie można ustanawiać cele. Intensywnie nad tym pracujemy w każdym naszym projekcie. Zajmujemy się również gospodarką w obiegu zamkniętym, czyli tzw. circular economy, w której minimalizuje się zużycie surowców i ilość odpadów oraz emisję i straty energii, dzięki tworzeniu zamkniętej pętli procesów, w których odpady z jednych procesów są wykorzystywane jako surowce dla innych. Nasze projekty uwzględniają różnorodne sposoby rozwiązywania problemów. Przyglądamy się im pod różnym kątem, dostosowując je do potrzeb różnych firm przemysłowych. Staramy się także, by przemysł wydobywczy stał się zrównoważonym biznesem. Wszystko to jest ściśle powiązane z transportem w obrębie całej naszej planety. Patrzymy na niego przez pryzmat możliwości przejścia na niskoemisyjną gospodarkę. Musimy określić, w jaki sposób przejść na energię odnawialną i jakich materiałów będziemy do tego potrzebować, np. miedzi, cementu, stali, plastiku. Ważne jest również to, aby przejście na energię odnawialną mogło się odbyć możliwie najniższym kosztem. Analizujemy, w jaki sposób możemy pomóc przez to przejść firmom, których model biznesowy nie współgra ze światem niskich emisji, np. transportującym ropę i gaz. Jak odnajdą się w przyszłym świecie, w którym te surowce stracą na znaczeniu, a oni przestaną być głównymi przewoźnikami oraz co mogą zrobić do roku 2050? To ostateczny termin, który wyznaczono dla tego rodzaju zmian. 
 
Jednym ze źródeł energii, które mogą zastąpić ropę i gaz, jest wodór. Czy podjęto już jakiekolwiek próby stworzenia łańcuchów jego dostaw? Plan zaopatrywania w wodór m.in. całej Europy ogłosiła już Arabia Saudyjska, świadoma malejącego znaczenia ryku ropy naftowej. 

To dobry przykład zupełnie nowego myślenia na temat przyszłości i tworzenia od podstaw nowej rzeczywistości. Zastanówmy się wspólnie nad tym, co powinniśmy robić. Wiele krajów, społeczności i biznesów powinno odbyć takie rozmowy. Polska jest np. znanym dostawcą węgla kamiennego. Warto zastanowić się nad tym, co będzie, kiedy zakończy się już jego wydobycie. Podobne problemy mamy w USA. To są ważne pytania, na które musimy znaleźć odpowiedź, zwłaszcza w okresie gospodarczej niepewności i transformacji. Z wodorem wiąże się jednak kwestia sposobów jego wytwarzania. Można go produkować z wody, ale ten, który obecnie jest oferowany na rynku, najczęściej powstaje z wykorzystaniem gazu ziemnego, co w rzeczywistości nie eliminuje z łańcucha dostaw tradycyjnych źródeł energii. Nawet jeżeli będziemy wytwarzać go z wody, to jakie będzie źródło energii dla tego procesu? Potrzeba do tego wiele energii. Skąd ona będzie pochodzić? Najwięcej do zrobienia będzie właśnie na tym etapie. Z punktu widzenia łańcuchów dostaw ostrożnie należy podchodzić do tego rodzaju przedsięwzięć. Mówiąc o paliwach, nie możemy myśleć wyłącznie w kategoriach spalania. Alternatywne paliwa to niska emisja spalin lub jej brak, ale to jeszcze nie oznacza zerowych emisji, ponieważ mogły zostać zepchnięte do jednego z pośrednich ogniw łańcucha dostaw. Kupując panel słoneczny, również nie osiągamy rzeczywistego, zerowego bilansu. Ktoś musiał ten panel wyprodukować, zamontować go i dostarczyć, co wiązało się z emisją dwutlenku węgla. Ten problem dotyczy również samochodów elektrycznych. Musimy przestawić się na myślenie o cyklach życia produktów. 

A zatem jak możemy zdefiniować zrównoważony łańcuch dostaw?

Zrównoważenie oznacza zazwyczaj ludzi, planetę i zyski. Działania na rzecz zdrowego środowiska, przy jednoczesnym zarabianiu pieniędzy. Chodzi w tym wszystkim przecież nie tylko o nasze dobre samopoczucie, lecz również o biznes. Aby ocalić świat, potrzebujemy firm generujących zyski. By mogło się to udać, niezbędny jest balas pomiędzy trzema czynnikami, które wymieniłam. Tworzenie zrównoważonych łańcuchów dostaw jest dużym wyzwaniem dla firm. Muszą dostosowywać swoje działania do obszarów, które są dla nich najistotniejsze. W przypadku przemysłu wydobywczego najważniejszym czynnikiem są ludzie. Z tego powodu działające w tym obszarze przedsiębiorstwa potrzebują społecznego przyzwolenia dla swoich działań. Najważniejszym aspektem są ludzie, lecz coraz bardziej istotne stają się również kwestie klimatu. Oczekuje się działań zapobiegających jego zmianom. Dlatego, projektując łańcuchy dostaw dla danej firmy, musimy najpierw ustalić, co w jej działaniach jest najistotniejsze. W tych ustaleniach należy oczywiście ograniczyć się do wybranych czynników, ponieważ nie da się pogodzić wszystkich. Można je za to zrównoważyć. Są jednym z powodów, dla których w łańcuchach dostaw firm, pragnących działać w zamkniętym cyklu ekonomicznym, uzyskiwany jest czasem odwrotny od zamierzonego efekt w postaci wzrostu emisji. Osiągnięcie równowagi jest najtrudniejsze.

Czy zrównoważenie łańcucha dostaw jest mierzalne, a jeśli tak – w jaki sposób można to robić? 

Zdecydowanie tak i jest to bardzo istotne. Zachęcam firmy do definiowania wskaźników ilościowych oraz wskaźników KPI. Chodzi o przełożenie naszych odczuć na rzeczywisty pomiar, umożliwiający nam śledzenie postępów naszych działań. To jedyny sposób i absolutna konieczność. Jednym z powodów, dla którego skupiamy się na emisji dwutlenku węgla, jest właśnie to, że jest ona w pełni mierzalna. To z kolei pozwala na wyznaczanie celów i pokazanie naszego zaangażowania w zrównoważenie dostaw...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 numerów czasopisma "Menedżer Produkcji"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Dodatkowe dokumenty do pobrania i samodzielnej edycji
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy