Dołącz do czytelników
Brak wyników

Prawo pracy

19 lipca 2022

NR 69 (Czerwiec 2022)

Umowa B2B jako sposób na optymalizację w związku z Polskim Ładem. Jak rozmawiać z pracownikami o tym rozwiązaniu?

0 299

Chaos w systemie podatkowym oraz zwiększenie obciążeń daninami publicznymi sprawiają, że wielu pracowników zastanawia się nad zmianą zasad współpracy ze swoim pracodawcą. Wśród najczęściej pojawiających się pomysłów pada: współpraca B2B, czyli własna działalność gospodarcza – jednak nie zawsze jest to dobry pomysł. Ale jeśli już trzeba to zrobić, to warto znać różne za i przeciw.

Zasady zatrudnienia i prowadzenia działalności gospodarczej

Warto także pamiętać, że współpraca na zasadach business to business (dalej B2B) nie będzie wiązała się z uprawnieniami pracowniczymi. Skoro nasz kontrahent jest de facto zewnętrzną firmą, to nie będzie miał prawa do świadczeń przysługujących pracownikom, przykładowo w postaci uczestnictwa w zakładowych programach emerytalnych typu PPE czy PPK, jak też nie będzie mógł być beneficjentem zakładowego funduszu świadczeń socjalnych, np. w zakresie braku możliwości zaciągnięcia pożyczki z takiego funduszu. Długość i zasady urlopów wypoczynkowych, a właściwie płatnych przerw w świadczeniu z umowy B2B, zależeć będą od ustaleń pomiędzy podmiotami gospodarczymi, jednak przepisy nie przewidują w tym przypadku analogicznych rozwiązań jak w przypadku zatrudnionych na podstawie etatu. Nie zadziała także ograniczenie odpowiedzialności pracowniczej, a za swoje błędy podmiot świadczący usługi odpowie na zasadach uregulowanych w umowie oraz odpowiednich przepisach prawa cywilnego i gospodarczego.

POLECAMY

Formy zatrudnienia są różne, ale zwykle preferowana jest jedna

Bez względu na to, co się komuś wydaje i co czasami można wyczytać w mediach społecznościowych czy tradycyjnych, to mimo wszystko Polska nie jest jeszcze krajem, w którym istnieje przymus zatrudnienia na podstawie umowy o pracę. Oczywiście jest tak, że duża część społeczeństwa uważa, że umowa o pracę jest z jakichś powodów lepsza niż paskudne umowy śmieciowe albo jakieś podejrzane samozatrudnienie. Dorobek kilkudziesięciu lat mentalnego ubezwłasnowolnienia naszych rodziców i dziadków przez indoktrynację słusznie minionych czasów dał coś na kształt podłoża, na którym prosocjalne, a jednocześnie w dużym stopniu populistyczne i antyrozwojowe pomysły nieodpowiedzialnego rozdawnictwa w rodzaju powszechnego 500+ czy tzw. 13. oraz 14. emerytury trafiły na bardzo podatny grunt. Dlatego też proponowanie pracownikowi przejścia z umowy o pracę na umowę w rodzaju B2B może być pewnym wyzwaniem. Czasami bardzo dużym. Praktyka wskazuje, że im wyższa szarża, tym może to być trudniejsze.

PIT musi się zgadzać

Warto też sobie zdać sprawę, że z punktu widzenia świadczącego pracę, bez względu na to, w jakiej formie jest ta osoba zatrudniona, najważniejszą kwestią jest to, ile pieniędzy netto trafi przelewem na jego konto. Przecież nawet jeśli dzisiaj operujemy w zawieranych umowach o pracę czy umowach-zleceniach kwotami brutto, przykładowo 10 000 zł miesięcznie, to i tak osoba zatrudniona myśli w kategoriach netto. Czyli innymi słowy, ile dostanie „na rękę” za swój trud i wkład. Natomiast zatrudnionego obchodzi zwykle tyle, co zeszłoroczny śnieg, jaki jest rzeczywisty koszt jego zatrudnienia z punktu widzenia pracodawcy czy zleceniodawcy. To istotna różnica postrzegania tego samego stosunku prawnego przez dwie jego strony. Czasami może prowadzić do istotnych nieporozumień.

Dwie strony medalu

Tak jak wspomnieliśmy, z perspektywy świadczącego pracę najważniejsza jest kwota netto, czyli parafrazując rzeczywistą wypowiedź jednego ze znanych managerów: „PIT musi się zgadzać”. Co do zasady kwestią drugorzędną, chociaż oczywiście nie dla każdego, jest to, czy przed przelewem kwoty netto na rachunek zatrudnionego, z przedmiotową kwotą były związane inne obciążenia po stronie zleceniodawcy czy pracodawcy. Dla pracownika musi się zgadzać wpływ netto, nie zaś koszt brutto płacącego. Dlatego też wszelkie zmiany w szeroko rozumianym systemie podatkowym, to jest obejmujące nie tylko podatek PIT, ale także składki czy to na ubezpieczenia społeczne, czy składkę zdrowotną, jeśli prowadzą do zmniejszenia kwoty netto, siłą rzeczy będą prowadziły do powstania potrzeby zweryfikowania możliwości zastosowania innych rozwiązań – przykładowo właśnie umowy w rodzaju B2B.

B2B jest odwróceniem postrzegania

Natomiast sytuacja umowy B2 B to jest trochę inny przypadek, nieco bardziej skomplikowany. A to z tego powodu, że następuje swoiste odwrócenie ról czy, tak jak brzmiał tytuł jednej z komedii z lat 90. XX w. – „Nieoczekiwana zmiana miejsc”. W przypadku umowy B2 B to pracodawca (zleceniodawca), podpisując umowę na określoną kwotę – przykładowych 10 000 zł miesięcznie, posiada prawie od razu pewność co do rzeczywistego kosztu tego rozwiązania, może co najwyżej musieć doliczyć podatek VAT, który i tak co do zasady będzie dla niego odliczalnym kosztem. Dlatego też zastąpienie umowy o pracę umową B2B już chociażby z tego powodu może być pewnym wyzwaniem.

Jak przekonywać do zawarcia B2B?

Zakładając jednak, że wolą stron istniejącej umowy o pracę jest, w przypadku zmian wprowadzanych w przepisach i to zmian niekorzystnych z punktu widzenia wynagrodzenia netto otrzymywanego przez pracownika czy zleceniobiorcę, co najmniej zmniejszenie dolegliwości takiej zmiany, czy też zachowanie pozycji neutralnej. W takim przypadku należy zważyć wszelkie konsekwencje takiej zmiany i przedyskutować je z pracownikiem. Praktyka pokazuje, że jeśli szczerze i bez tzw. owijania w bawełnę strony świadomie i celowo, godząc się na wszystkie konsekwencje swojego działania, dokonają zmiany formy współpracy, to może to przynieść pożądane efekty optymalizacyjne. Jednakże kluczowe jest nie tylko zidentyfikowanie różnic między umową o pracę a umową typu B2B, ale przede wszystkim takie uregulowanie postanowień umownych przedmiotowej umowy B2B, aby podmiot trzeci, np. organy skarbowe czy ZUS, nie zakwestionowały skutecznie takiej zmiany. Dlatego kiedy prowadzimy działania komunikacyjne do pracowników zainteresowanych zmianą formy zatrudnienia, ważne jest przedstawienie wad i zalet możliwych rozwiązań. Przestrzec należy jednak przed masowym i systemowym wypychaniem na samozatrudnienie dużej grupy pracowników. Takie działanie z pewnością szybko zostanie wychwycone przez organy państwa  będzie podlegać szczegółowej kontroli oraz  może się wiązać z sankcjami.

B2B musi się różnić od umowy o pracę

Jeśli jesteśmy pracownikiem, to oczywiste jest dla nas prawo do urlopu czy istnienie świadczenia w razie choroby czy macierzyństwa w wysokości odpowiadającej mniej więcej naszym zarobkom. Oczywiste wreszcie, bo wynikające wprost z przepisów prawa pracy jest to, że umowa o pracę może zostać rozwiązania w określonych przypadkach, z określonym terminem wypowiedzenia i zachowaniem odpowiednich rygorów ustalonych w przepisach powszechnie obowiązujących. W przypadku umowy B2B co do zasady powinno być inaczej. Zero urlopu, zero chorobowego czy zero ograniczeń możliwości rozwiązania umowy, może poza okresem wypowiedzenia. I tu pojawia się problem. Gdyż w praktyce często zdarza się tak, że i były pracodawca, i były pracownik gotowi są zawrzeć umowę typu B2B, ale świadomie albo często, co gorsza, podświadomie kształtują ją na wzór i podobieństwo umowy o pracę. Nagle w umowie B2B pojawia się obowiązek osobistego świadczenia, pojawiają się 26 dni wolne od świadczenia, za które zlecający wypłaca pełne wynagrodzenie, pojawiają się także inne instytucje czy rozwiązania charakterystyczne dla stosunku pracy. I tak na koniec dnia może się okazać, że ta umowa B2B poza nazwą różni się od umowy o pracę, która łączyła wcześniej te same strony, właściwie jedynie nazwą oraz sposobem rozliczania. I niestety taka sytuacja to proszenie się o kłopoty w przyszłości. Dlatego też podejmując decyzję o optymalizacji podatkowej treści stosunku łączącego pracownika z pracodawcą w postaci przejścia na umowę typu B2B, powinno się to zrobić świadomie, rezygnując z przywilejów umowy o pracę po to, by uzyskać te korzyści w zakresie danin publiczno-prawnych. Innego rozwiązania nie sposób rekomendować.

Sankcje, czyli co może grozić przedsiębiorcy?

Fikcyjne zakładani...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 numerów czasopisma "Menedżer Produkcji"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Dodatkowe dokumenty do pobrania i samodzielnej edycji
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy