Prawda, o której rzadko mówi się głośno podczas oficjalnych audytów, brzmi następująco: same procedury nie wystarczą, nie da się opisać i przewidzieć wszystkich scenariuszy. Organizacje potrzebują świadomych liderów, którzy potrafią podejmować decyzje w sytuacjach niestandardowych, jednocześnie dbając o bezpieczeństwo procesu, transparentność działań i wyciąganie wniosków na przyszłość. Bezlitosne, ślepe trzymanie się SOP
w obliczu nieoczekiwanego kryzysu to sabotaż biznesowy, a nie profesjonalizm. Standard ma służyć ludziom i biznesowi, nigdy odwrotnie.
REKLAMA
Analiza ryzyka jako fundament decyzji
Systemy ISO i zakładowe SOP (Standard Operating Procedure) doskonale opisują optymalny standard pracy. Bardzo rzadko jednak dają gotowe odpowiedzi na scenariusze typu „co, jeśli?”. Kiedy na hali zaczyna się kryzys, nowoczesny lider nie działa po omacku ani na podstawie przeczucia. Fundamentem każdej decyzji o odstępstwie musi być błyskawiczna analiza ryzyka. Zamiast traktować analizę ryzyka jako dokument tworzony żmudnie raz do roku przy biurku, dojrzała organizacja uczy swoich liderów dynamicznej oceny sytuacji tu i teraz. Warto budować uproszczone analizy ryzyka dla alternatywnych wariantów działania i mieć je zawczasu przygotowane jako plan awaryjny (tzw. plan B na wypadek wystąpienia znanych problemów technicznych lub surowcowych).
Anatomia kryzysu, czyli 4 podstawowe sytuacje w produkcji
Praktyka operacyjna uczy, że zdarzenia niestandardowe na produkcji można sprowadzić do trzech głównych kategorii, w k...
