Dołącz do czytelników
Brak wyników

Okiem inspektora

3 marca 2021

NR 61 (Luty 2021)

Szkolenia pracowników produkcyjnych w dobie pandemii

57

Epidemia koronawirusa SARS-CoV-2 w roku 2020 zdominowała gospodarkę nie tylko w Polsce, lecz także w całej Europie. Badania Deloitte „CFO Survey 2020 – spring edition”, przeprowadzane między marcem a majem 2020 r., pokazały m.in., że niemal sześć na dziesięć polskich firm już wtedy odczuło negatywny wpływ koronawirusa na biznes. 

Menedżerowie, którzy wzięli udział w badaniu, spodziewali się, że ta sytuacja odbije się na przychodach, zatrudnieniu i planowanych inwestycjach. Perspektywy finansowe spółek także nie były dobre, co oczywiście znalazło odzwierciedlenie w polityce szkoleniowej firm. Duża część z nich, wobec niepewności rynku i spodziewając się nadchodzącego kryzysu, skoncentrowała się głównie na utrzymaniu własnej działalności biznesowej, ograniczając wydatki, czyli „tnąc koszty”. Większość inwestycji, w tym także w pracowników i ich rozwój, została wstrzymana lub przesunięta na rok 2021. To w połączeniu z obostrzeniami rządowymi, dotyczącymi organizowania spotkań spowodowało nagły i drastyczny spadek zainteresowania ofertami szkoleniowymi. W firmach szkoleniowych, z którymi pracuję na co dzień, niemal z dnia na dzień wszelkie zaplanowane działania zostały odwołane, a kalendarze trenerów skasowane. Szkolenia wewnętrzne również zostały ograniczone do niezbędnego minimum ze względu na konieczność zachowania zasad bezpieczeństwa. Część firm przeszła niejako w „tryb awaryjny”, realizując tylko podstawowe działania. Niepewność co do rozwoju pandemii, strach przed niewypłacalnością partnerów biznesowych, anulowaniem zamówień, nieobecnością pracowników czy kolejnymi ograniczeniami skutecznie zahamowała plany rozwojowo-szkoleniowe w pierwszym kwartale minionego roku. Sytuacja jednak nie mija z upływem kolejnych miesięcy i organizacje wraz z pracownikami musiały nauczyć się funkcjonowania w nowym, zmienionym przez pandemię środowisku.

POLECAMY

Okazało się, że firmy, aby przetrwać, muszą nie tylko produkować, lecz także rekrutować, wdrażać, rozwijać i szkolić swoich pracowników, nawet jeśli swoją pracę wykonują częściowo z domu. Pandemia koronawirusa spowodowała nawet powstanie nowych zawodów, np. we Włoszech nowym specjalistą został kontroler ds. COVID-19. Wobec zagrożeń związanych z masowymi nieobecnościami pracowników jeszcze mocniej uwypukla się orientacja polskich przedsiębiorstw na automatyzację i robotyzację. Według badań przeprowadzonych na końcu 2019 r. i rozszerzonych w 2020 r. w Polsce chęć wprowadzenia robotyzacji wyraziła aż 1/3 MŚP.

COVID-19 ograniczył lub spowolnił inwestycje w robotyzację tylko w 29-procentach organizacji. W pozostałych przypadkach projekty wdrożenia automatyzacji są kontynuowane, a w przypadku co piątej instytucji nawet przyspieszyły. Co więcej, 9% respondentów wskazało, że dopiero koronawirus spowodował rozpoczęcie inwestycji w inteligentną automatyzację (badania Deloitte).

Ten trend wprost przekłada się na konieczność poszerzania kompetencji lub wręcz przekwalifikowania części pracowników, to zaś łączy się z koniecznością odbycia odpowiednich kursów i szkoleń dla pracowników produkcyjnych. Nowe technologie wymagają przecież odpowiednio wykwalifikowanych i wyspecjalizowanych ludzi. Polacy dostrzegają ten trend i aż 46% ocenia, że postęp technologiczny silnie wpłynie na charakter ich pracy i wymusi zdobycie nowych kwalifikacji. (badania firmy The Boston Consulting Group i sieci firm rekrutacyjnych The Network, 2019). Będą to głównie umiejętności technologiczne, których często dziś brakuje.

Potrzeby szkoleniowe w dobie pandemii widoczne są w zasadzie u pracowników wszystkich szczebli: od pracowników liniowych, przez brygadzistów, liderów, po menedżerów czy dyrektorów. Jak powiedziała Ewa Opach (dyrektor ds. edukacji i certyfikacji, IAB Polska): „nadzwyczajna sytuacja kryzysowa ujawnia w firmach braki kompetencyjne i potrzebę ich uzupełnienia w obszarach szczególnie ważnych z punktu widzenia stabilności biznesowej oraz efektywnego radzenia sobie ze skutkami kryzysu teraz i w przyszłości”. Umiejętności, których często poszukuje na rynku szkoleń kadra menedżerska to: zarządzanie zmianami, radzenie sobie z kryzysem i stresem, zarządzanie zespołem rozproszonym, zarządzanie sobą w czasie czy zdalna komunikacja, wykorzystywanie narzędzi online’owych do prowadzenia spotkań/prezentacji. Krótko mówiąc – na przestrzeni kilku pierwszych miesięcy trwania pandemii zmieniły się priorytety szkoleniowe i pojawiło się zapotrzebowanie na nowe kompetencje.

Jak więc zaspokoić te potrzeby, kiedy szkolenia w dotychczasowym rozumieniu w zasadzie przestały funkcjonować?

Jakie mamy rozwiązania?

  • szkolenia stacjonarne w mikrogrupach (w zależności od aktualnych obostrzeń: od indywidualnych do pięciu osób z zachowaniem dystansu społecznego i środków bezpieczeństwa);
  • szkolenia online synchroniczne/live – to szkolenie, w którym komunikacja pomiędzy trenerem/szkoleniowcem a uczestnikami odbywa się w czasie rzeczywistym. Wszyscy uczestnicy są jednocześnie w pokoju spotkań online i mogą dołączyć do dyskusji ze szkoleniowcem werbalnie lub poprzez chat. Ważnym aspektem są interakcje z i pomiędzy uczestnikami;
  • szkolenia online asynchroniczne, to metoda zdalnego nauczania, w której uczestnik nie spotyka się z trenerem/szkoleniowcem w czasie rzeczywistym, czyli polega głównie na odtworzeniu treści/kursu/prezentacji wcześniej przygotowanych, np. w formie nagranego filmu, podcastu, e-booka itp.;
  • live streaming trenera z sali szkoleniowej, czyli transmisja szkolenia „na żywo” z sali szkoleniowej, w której obecny jest albo sam trener, albo trener z kilkoma uczestnikami, a pozostali uczestniczą zdalnie.

Naturalną odpowiedzią rynku usług szkoleniowych były oczywiście e-szkolenia. Niestety wielu z nas e-learning kojarzył się wyłącznie ze szkoleniami asynchronicznymi, nudnymi prezentacjami do „przeklikiwania” lub „gadającą głową”, z którymi mieliśmy do czynienia kilka lub kilkanaście lat temu.

Mimo oporów niektórych przedsiębiorstw przed przejściem do strefy online, nie możemy liczyć na to, że digitalizacja nagle się zatrzyma lub spowolni. 

Dziś jednak potrzebujemy szkoleń online, które efektywnością nie będą odbiegać od tych stacjonarnych, a przy tym będą równie atrakcyjne. Nie warto z góry skreślać szkoleń zdalnych przez nasze negatywne doświadczenia z przeszłości. Wybierając zewnętrznego dostawcę szkoleń w formie online, poprośmy o krótką próbkę/demo.

Sprawdźmy, czy uczestnicy szkolenia mają możliwość:

  • zadawania pytań w czasie rzeczywistym,
  • korzystania z czatu,
  • pracy na jednym pliku zespołowo/w grupach/parach,
  • rozwiązywania testów, quizów,
  • udostępniania ekranów i prezentacji wyników swojej pracy.

To oczywiście zalety szkolenia w czasie rzeczywistym, ale szkolenia odtwarzane (choć bardziej adekwatne byłoby słowo: kursy) też mogą być odpowiedzią na pewne potrzeby, jeśli np.:

  • mamy zróżnicowaną grupę, można sobie wtedy „przeskoczyć” zagadnienia, które już znamy lub odtworzyć ponownie to, co potrzebujemy powtórzyć;
  • zależy nam na prostej dystrybucji do dużej liczby odbiorców (zwłaszcza w dużych firmach produkcyjnych, kurs może jednocześnie realizować kilkadziesiąt lub nawet kilkaset osób w zależności od możliwości technologicznych);
  • chcemy mieć możliwość odtwarzania kursu w dowolnym czasie przez uczestników;
  • chcemy monitorować postępy uczestników (realizacji określonych modułów);
  • ważne jest dla nas zautomatyzowanie procesu sprawdzania wiedzy (testy).

Należy pamiętać, że nie każdy temat „nadaje się” do tego, by z powodzeniem zrealizować go w tej formule. Niektóre bez dyskusji i interakcji z uczestnikami po prostu nie będą efektywne. W projektowaniu i osiąganiu celów dzięki szkoleniom online pomoże nam doświadczony dostawca takich rozwiązań. Rynek szybko zweryfikował, które z firm szybko i elastycznie dopasowały się do zmian i są w stanie świadczyć swoje usługi w takiej samej jakości jak podczas szkoleń stacjonarnych.

Jeśli mamy w swoich organizacjach dział szkoleń wewnętrznych, nie zapominajmy, że przemodelowanie szkoleń stacjonarnych na szkolenia zdalne wymaga czasu, doświadczenia (bywa, że zdobywanego metodą prób i błędów) lub pomocy/ekspertów, jeśli nie robiliśmy tego wcześniej, zwłaszcza od strony technicznej. Z mojego doświadczenia wynika, że przygotowanie szkolenia w wersji online, tak by zrealizować określone cele, jest bardziej czasochłonne.

Każdy, kto choć raz brał udział w szkoleniu online, wie, że uczestnictwo w nim wymaga większego skupienia i zdecydowanie trudniej na nim „wysiedzieć”. Pomijając większą liczbę dystraktorów w domu, spędzając czas wyłącznie przed monitorem, szybciej się męczymy. To właśnie dlatego warto planować krótsze sesje, ale rozłożone w czasie. Mamy teraz szansę skorzystać z projektów długofalowych, rozumianych jako proces kilku/kilkunastu szkoleń, z zadaniami wdrożeniowymi pomiędzy nimi, feedbackiem od trenera i ewaluacją na końcu, właśnie dzięki obcięciu kosztów dojazdów, zakwaterowania, wynajmu sali, cateringu itp. Dla małych i średnich przedsiębiorstw jest możliwość dofinansowania szkoleń w formule online, jednorazowych i całych cykli, ze środków unijnych.

Przez kilka miesięcy funkcjonowania w strefie szkoleń online ich użytkownicy zaczęli dostrzegać niepodważalne plusy. Ankietowani przedsiębiorcy już w pierwszej połowie czerwca 2020 r. zdecydowanie podkreślili zarówno oszczędność czasu (dojazd), jak i dostępność, rozumianą jako uczestnictwo z każdego miejsca z dostępem do internetu (oba aspekty: 68,8%), kolejno: wygodę – możliwość odbycia szkolenia bez wychodzenia z domu (50%) i cenę – poprzez obcięcie kosztów dojazdu, zakwaterowania, wyżywienia (43,8%).

Czy to zatem koniec szkoleń stacjonarnych? Myślę,...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 numerów czasopisma "Menedżer Produkcji"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Dodatkowe dokumenty do pobrania i samodzielnej edycji
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy