Klient nie wie, że w firmie są trzy różne firmy

Reality

Telefon dzwoni w biurze Kasi o wpół do dziesiątej. Nie słyszę rozmowy, ale widzę jej twarz przez szklaną ścianę – ten rodzaj uśmiechu, który pojawia się, kiedy ktoś właśnie usłyszał „tak, bierzemy zamówienie”. Kasia notuje coś szybko na kartce, kiwa głową do słuchawki, jeszcze raz, jeszcze raz – a potem odkłada telefon i przez chwilę siedzi nieruchomo, jakby dopiero teraz dotarło do niej, co właśnie obiecała.

Piętnaście minut później wysyła e-maila do klienta. Potwierdza termin. Duże zamówienie, dobra marża, klient zadowolony. W stopce e-maila jest logo firmy – to samo, które widnieje na tablicy planu na hali, na fakturach z magazynu, na identyfikatorze Mirka. Jedno logo, jedna firma. Przynajmniej na papierze.
Na hali nikt jeszcze o tym nie wie. Obietnica złożona bez pytania o zdanie.
Wpadam do biura Pawła po południu. Na ekranie ma nowe zlecenie, czerwone jak flaga, z priorytetem ustawionym na maksimum.
– Kiedy to przyszło? – pytam.
– Godzinę temu. Termin za dziesięć dni.
– Da się?
Paweł patrzy na plan, potem na mnie, potem znowu na plan – jakby liczył w głowie coś, co i tak już wie, że się nie zgadza.
– Da się, jeśli zepchniemy trzy inne zlecenia. Które też mają swoje terminy. I swoich klientów.
Mirek, który akurat przechodzi obok z kubkiem kawy, zatrzymuje się w progu. Nie wchodzi, ale nie odchodzi też.
– Znowu? – mówi, nie kryjąc zmęczenia w głosie. – Znowu ktoś obiecał coś, czego nie sprawdził, czy w ogóle da się zrobić.
– To nie jest tak, że Kasia robi to specjalnie – mówię.
– Wiem, że nie specjalnie – odpowiada Mirek. – Tylko że dla niej to jest jeden e-mail. Wysłany, zapomniany, poszedł dalej. Dla mnie to jest plan, który się rozjeżdża na najbliższe dwa tygodnie. I dla Tomka, który będzie musiał zostać po godzinach, żeby to dowieźć.
Paweł nie odpowiada. Otwiera arkusz, zaczyna przesuwać bloki zleceń, jedno po drugim, jak ktoś układający puzzle, w których brakuje kilku elementów.
– Zrobimy to – mówi w końcu, cicho, bardziej do siebie niż do nas. – Zawsze jakoś robimy.
To zdanie zostaje ze mną na resztę dnia. „Zawsze jakoś robimy” brzmi jak sukces. Jednak jest w nim też coś, co b...

Pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 numerów czasopisma "Menedżer Produkcji"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Dodatkowe dokumenty do pobrania i samodzielnej edycji
  • ...i wiele więcej!

Przypisy